Czerwone Wierchy

 

Kolejna wyprawa.Tym razem Czerwone Wierchy.Prognoza niezła.Około 15 stopni i wiatr do 25km/h.Poranek zastaje nas daleko od domu.
Kolejna wyprawa.Tym razem Czerwone Wierchy.Prognoza niezła.Około 15 stopni i wiatr do 25km/h.Poranek zastaje nas daleko od domu.
Jedene z piękniejszych wschodów słońca jakie widziałem.Musieliśmy się zatrzymać.
Jedene z piękniejszych wschodów słońca jakie widziałem.Musieliśmy się zatrzymać
W około cisza, zarys tatr i wschód słońca...
W około cisza, zarys tatr i wschód słońca…
Auto zostawiamy na ciasnym parkingu.Na szlak wchodzimy od strony Doliny Małej Łąki
Auto zostawiamy na ciasnym parkingu.Na szlak wchodzimy od strony Doliny Małej Łąki
Początkowo idą dwa szlaki - żołty i niebieski.Po około 30 minutach żółty odchodzi w lewo a my podążamy niebieskim.
Początkowo idą dwa szlaki – żołty i niebieski.Po około 30 minutach żółty odchodzi w lewo a my podążamy niebieskim.
Po krótkim podejściu docieramy na Przysłop Miętusi - 1189m - pierwsze ładne widoczki.Zapowiada się piękny dzień.
Po krótkim podejściu docieramy na Przysłop Miętusi – 1189m – pierwsze ładne widoczki.Zapowiada się piękny dzień.
Skręcamy w lewo i błądzimy - niebieski szlak jest źle oznaczony.Ścieżka prowadząca do góry jest ślepa.Szlak prowadzi dołem między gęsto porośniętymi świerkami.Ścieżka jest w miarę płaska i wygodna.
Skręcamy w lewo i błądzimy – niebieski szlak jest źle oznaczony.Ścieżka prowadząca do góry jest ślepa.Szlak prowadzi dołem między gęsto porośniętymi świerkami.Ścieżka jest w miarę płaska i wygodna.
Pojawiają się Czerwone Wierchy.
Pojawiają się Czerwone Wierchy.

czerwonewierchy_09

Mgliste, pochmurzone, romantyczne ale zaczynają nas trochę niepokoić wychodzące chmury.
Mgliste, pochmurzone, romantyczne ale zaczynają nas trochę niepokoić wychodzące chmury.

czerwonewierchy_11 czerwonewierchy_12 czerwonewierchy_13

W miarę wygodna ścieżka zmiena się w skalene rumowisko.Zaczynamy wspinaczkę Kobylażowym Żlebem.
W miarę wygodna ścieżka zmiena się w skalene rumowisko.Zaczynamy wspinaczkę Kobylażowym Żlebem.

czerwonewierchy_15

Tradycyjna przerwa na herbatkę.
Tradycyjna przerwa na herbatkę.
Spojrzenie w dół żlebu.A do góry jeszcze daleko.
Spojrzenie w dół żlebu.A do góry jeszcze daleko.
Docieramy do łańcuchów.Na fotce Misiek na jednym z nich.
Docieramy do łańcuchów.Na fotce Misiek na jednym z nich.
He he he mnie też strzelił fotę na pamiątkę.
He he he mnie też strzelił fotę na pamiątkę.

czerwonewierchy_20 czerwonewierchy_21

Kończy się rumowisko, ale to pozory iż będzie lżej.Podejście jest na tyle ciężkie że czasami potrzeba pomóc sobie rękami.
Kończy się rumowisko, ale to pozory iż będzie lżej.Podejście jest na tyle ciężkie że czasami potrzeba pomóc sobie rękami.

czerwonewierchy_23 czerwonewierchy_24

Docieramy do łagodniejszej części stoku.Teraz to powinien być lajcik..
Docieramy do łagodniejszej części stoku.Teraz to powinien być lajcik..
...ale uderza w nas porywisty, lodowaty wiatr ..
…ale uderza w nas porywisty, lodowaty wiatr ..
...po chwili wchodzimy w chmury.Widoczniść spada do 20-30 metrów.Pogoda nie sprawdziła się.Jak to w górach bywa.
…po chwili wchodzimy w chmury.Widoczniść spada do 20-30 metrów.Pogoda nie sprawdziła się.Jak to w górach bywa.
Tatry pokazują swoje humory
Tatry pokazują swoje humory
W gęstych chmurach docieramy na szczyt Małączniaka - 2096 m
W gęstych chmurach docieramy na szczyt Małączniaka – 2096 m
Ta fota to już z komórki.Aparat schowany głęboko do plecaka przed wszechobecną wilocią.Skrapla się na każdym skrawku ubrania i sprzętu.W dodatku wiatr potęguję się coraz bardziej.
Ta fota to już z komórki.Aparat schowany głęboko do plecaka przed wszechobecną wilocią.Skrapla się na każdym skrawku ubrania i sprzętu.W dodatku wiatr potęguję się coraz bardziej.
Z Małączniaka zasuwamy na Kopę Kondracką i czym prędzej schodzimy poniżej strefy chmur.
Z Małączniaka zasuwamy na Kopę Kondracką i czym prędzej schodzimy poniżej strefy chmur.
To ta inna, mroczna strona gór.Przypomina nam że pod każym względem są one od nas potężniejsze.
To ta inna, mroczna strona gór.Przypomina nam że pod każym względem są one od nas potężniejsze.
Bez postoju lecimy w stronę Kondrackiej Przełęczy.Przed nami Giewont w chmurach.
Bez postoju lecimy w stronę Kondrackiej Przełęczy.Przed nami Giewont w chmurach.
Z Kopy Kondrackiej schodzimy żółtym szlakiem.
Z Kopy Kondrackiej schodzimy żółtym szlakiem.
Tu Giewont w całej okazałości
Tu Giewont w całej okazałości
Na Kondrackiej Przełęczy - 1725 - w końcu w ciszy, bez wiatru, chmur i zimna urządzamy odpoczynek.Czas na drugi śniadanko.
Na Kondrackiej Przełęczy – 1725 – w końcu w ciszy, bez wiatru, chmur i zimna urządzamy odpoczynek.Czas na drugi śniadanko.
Daleko przed nami Kasprowy Wierch zasnuty chmurami.
Daleko przed nami Kasprowy Wierch zasnuty chmurami.
Z przełęczy kierujemy się do Doliny Małej Łąki żółtym szlakiem.
Z przełęczy kierujemy się do Doliny Małej Łąki żółtym szlakiem.
U podnóża Giewontu, jak widać pogoda płata figle.
U podnóża Giewontu, jak widać pogoda płata figle.
Scieżka usłana wielkimi kamieniami.Idzie się dosyć niewygodnie.
Scieżka usłana wielkimi kamieniami.Idzie się dosyć niewygodnie.
A tu już spacerek.Dolina Małej Łąki.Widok w tył na Pasmo Czerwonych Wierchów i Giewont.
A tu już spacerek.Dolina Małej Łąki.Widok w tył na Pasmo Czerwonych Wierchów i Giewont.

czerwonewierchy_42

czerwonewierchy_43
Ostatnie spojrzenie w tył i wracamy na parking.Cała trasa przy naszej raczej słabej kondycji zajęła nam 7,5 godziny.Polecam wybrać się tam zwłaszcza jesienią – wtedy sami przekonacie się dlaczego te szczyty nazywają się Czerwone Wierchy