Polsko – Węgierskie wesele w gospodzie

Początek sezonu. Kwiecień.Przygotowania miałem uwiecznić w domu rodzinnym Kariny.
Na co dzień z narzeczonym mieszkają w Niemczech.Zarówno jej rodzice jak i Norberta wyjechali tam do pracy.
Całości historii niech dopełni fakt że rodzice Norberta pochodzą z Węgier.
W ten sposób znalazłem się na polsko – węgierskim weselu.



Ślub w Szczyrku.Ponownie.Choć tym razem to inny Szczyrk.Wiosenny Szczyrk.
Pochmurny, mglisty i deszczowy.W niczym nie przypomina tej urokliwej miejscowości pełnej słońca, zieleni i tłumów turystów spacerujących chodnikami w lecie.
Ceremonia miała miejsce w Kościółku Św. Jakuba.
To stary, mały, drewniany kościółek.Chyba najładniejszy w Szczyrku.Przynajmniej moim zdaniem 🙂
Zbudowany na górce i otoczony drzewami, łatwo minąć.Tym bardziej że z drogi głównej praktycznie go nie widać.



Na salę mieliśmy bliziutko.To Gospoda Polska też w Szczyrku.
Chyba wszyscy się ucieszyli wchodząc do środka.Zziębniętych przywitały karczmiane klimaty i domowe ciepło.Wchodząc do środka sam szybko zapomniałem o kwietniowym zimnie.
Dopełnieniem wszystkiego była wódeczka.Paradoksalnie zimna, szybko rozgrzała gości.
Wszyscy szybko ruszyli w tan zapominając o dzielących barierach językowych.
Jak to w przysłowiu „Polak, Węgier, dwa bratanki”
Karina i Norbert planowali tego dnia jeszcze małą sesję w plenerze, jednak chłód skutecznie ich zniechęcił.
Tak czy siak sesja plenerowa…hymm ale o tym napiszę Wam poniżej…


….sesja plenerowa i tak dała nam w kość.Kwiecień tego roku nie sprzyjał.Jako że młodzi wyjeżdżali kilka dni po weselu nie było na co czekać.
Dzień pleneru i tak był najlepszy ze wszystkich…pogodowo oczywiście.Mimo wiatru i chłodu sesja wyszła nam tak jak marzyła Karina.Gorąco i romantycznie.
A kilka dni później, początkiem maja spadł śnieg.Ach ta nasza wiosna 🙂